|
|
redNet24 Real Estate Agency InformationsŚwięty spokój w wymarzonym "M"Tuesday, 17 February 2009
redNet24 Real Estate Agency InformationsMieszkanie wykończone POD KLUCZ oznacza przeprowadzkę choćby zaraz i upragniony "święty spokój" w nowym lokum. Dziś nie jest to już nieosiągalny luksus, a coraz bardziej powszechny standard. Jeśli świeżo kupione mieszkanie wymaga wykończenia, prace remontowe warto zlecić profesjonalnej zewnętrznej firmie. Najlepiej wiedzą o tym ci, którzy sami remontowali i wyposażali swoje nowe "M". - Czas wykańczania mieszkania i wykonywania normalnych obowiązków służbowych to jak praca na kilka etatów naraz - wyznają Agata i Maciek. Są młodym małżeństwem, a żadne z nich na co dzień nie ma kontaktu z branżą budowlaną. Mieszkają i pracują w Warszawie. Od ponad roku cieszą się własnym mieszkaniem, w którym już nie słychać ciągłego warkotu wiertarek ani krzątaniny fachowców. Jednak droga do „świętego spokoju” w wymarzonym gniazdku nie była łatwa. Remont trwał sześć miesięcy. - Przez pół roku wykańczania mieszkania właściwie nie zajmowaliśmy się niczym innym oprócz pracy zawodowej i remontu - wspominają Agata i Maciek. - To było uciążliwe i często nie mieliśmy już siły. Problemem był też dojazd do remontowanego mieszkania, przez pół Warszawy. A to w godzinach szczytu niemal graniczy z cudem - dodają. Przez kilka miesięcy jeszcze mieszkali w wynajmowanej kawalerce, a do własnego „M” wprowadzili się na prawie miesiąc przed zakończeniem ostatnich prac. - Przez pierwsze tygodnie nie mieliśmy blatu w kuchni (granitowy, zamawiany w innej firmie niż cała kuchnia). Początkowo więc gotowaliśmy wszystko w parowarze, bo nie można było korzystać z gazu - opowiada Maciek. Agata stara się jednak znaleźć jasną stronę medalu. Przyznaje, że nauczyli się z mężem dokonywać bardzo szybkich decyzji. Tak było w przypadku oświetlenia. Lampy i żarówki kupili w ciągu jednego bardzo krótkiego wieczoru. Nie mogli pozwolić sobie na marudzenie, analizowanie itd. Choć z perspektywy czasu zgodnie oceniają, że dokonali dobrych wyborów, ryzyka nie uniknęli. Najwięcej czasu zabierały zakupy w supermarketach budowlanych. W sklepach z materiałami i wyposażeniem wnętrz Agata i Maciek spędzali co drugi wieczór po pracy. A jeśli chodzi o współpracę z ekipami, najwięcej trudności sprawiała koordynacja. - Na naszej małej 'budowie' pracowało czasem nawet kilka ekip na raz - opowiada Maciek. - Goniły nas terminy, ale też niektóre zadania trzeba było robić równolegle, jak np. łazienkę, a tam ściany, wylewki, instalacja elektryczna. Często też musieliśmy poprawiać fachowców, którzy jednak się mylą - przyznaje. Do tego w różnych miejscach trzeba było sprawdzać ceny, a ekipy uwierzytelniać. - Mieliśmy sprawdzone sklepy, w których pewne produkty były najtańsze. Co się dało, kupowaliśmy w internecie, w tym sprzęt AGD. Co do ekip... mieliśmy notatniki zapisane różnymi telefonami i sprawdzaliśmy, która przedstawi tańszą ofertę. A w najlepszym wypadku szukaliśmy kontaktu z fachowcami polecanymi przez już pracujących u nas budowlańców. - konkludują swoją opowieść. Historia Agaty i Maćka nie jest wyjątkiem. Dlatego na rynku pracują profesjonaliści, którzy biorą na siebie prace remontowe, dobór materiałów i kontakt z fachowcami. - Nasza firma powstała właśnie po to, by można było uniknąć stresu właściwego remontom, oszczędzić przy tym czas i pieniądze - przyznaje Agnieszka Kranich, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu firmy wykończeniowej redNet Dom. Jej podstawowym zamysłem jest stworzenie unikalnego programu prac wykończeniowych, obejmującego nowoczesne trendy oraz pełne spektrum zarówno marek, designu jak i kolorystyki. Więcej informacji oraz oferty realizowanych programów wykończeniowych można znaleźć na www.rednetdom.pl |